RSS
sobota, 10 marca 2007
91.5 - 12 dzień
Jakoś nie udało mi się wczesniej dokonać żadnego wpisu, co nie oznacza, że zmarłem lub rzuciłem odchudzanie. Życie nabrało tempa na tyle, że nie miałem okazji postukać. Nadrabiam zaległości w sobotni poranek 10 marca. Od tygodnia Soth Beach jest wspomagana ziołowymi herbatkami. Pierwszy tydzień zakończyłem niezłym wynikiem 92.5. Dziś prawie po dwóch tygodniach zanotowałem jeszcze lepszy wynik - jedynie 91.5. Byt określa świadomość... Mam pragnienia i marzenia na miarę moich możliwości. Chciałbym mieć osemke z przodu... Ostatnia siódemka była w pamietne lato '98 gdy przyjechałem do Luzów z Eindhoven. Mam nadzieję, że dwa dni kawaleryjskiego picia w Belgii w następny weekend nie zniszczą osiągnięc tych trzech tygodni wyrzeczeń!
08:05, gajovacko
Link Komentarze (1) »
czwartek, 01 marca 2007
94.1 - 4 dzień
Waga trzyma sie mocno. Ważne, że nie rośnie!
08:30 - pierwsza część omleta z dwóch jajek z pieczarkami
10:30 - druga częśc omleta
13:30 - szynka z kurczaka, ser żółty i sałata
10:53, gajovacko
Link Dodaj komentarz »
94.2 - 3 dzień...
Skończyła sie premia pierwszego dnia. Organizm połapał sie, że jesteśmy na diecie. Cóż, nikt ni emówił, ze będzie lekko!
09:00 - puszka tuńczyka
16:00 - deser czyli serek homo ze słodzikiem
17:00 - wołowinka z brokułem
19:00 - łosoś na zimno
22:00 - serek ze szczypiorem
Przyznaje, podjadałem banany!
10:51, gajovacko
Link Dodaj komentarz »
94.0 - 2 dzień
No i nagroda za twardy debiut. Waga pokazała dziś tylko 94 kilo. Wiem, wiem... to nie jest tak, że spadac mi będzie kilo dziennie, że po miesiącu stracę... 30 kilo. Ale może uda się zjechać poniżej 90??? Kilka lat temu nie przypuszczałem, że będę miał takie kiepskie marzenia.
08:30 - śniadanie, sok pomidowrowy, jajka
11:00 - przekąska, pierś z kurczaka, sałata
13:30 - ???
Niedojadałem...
Za to luncho-obiad był godziwy - pieczony łosoś!
10:48, gajovacko
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 lutego 2007
95.0 - startujemy kolejne odchudzanie!
95 to nie mój wiek... Chciałbym taki osiągnąć! Moim ideałem staje sie coraz bardziej... Profesor Bartoszewski. Ale żeby dożyć do takiego pięknego wieku trzeba się trochę postarać. Ciągłe łażenie z 15 kilowym plecakiem to spory wyczyn i niezły trening, ale chyba to lekka przesada.
W tej rundzie odchudzania zbierałęm się do startu jak IŁ-62, ale w końcu zabrakło mi wymówek. Skończył sie semestr, zaczął Wielki Post. Niestety znalazła się książka o diecie... Zawsze czas będzie zły na takie przedsięwzięcia, więc... 26 lutego 2007 to kolejny stary mojej walki o mniej kilogramów.
Plan jest prosty - przede wszystkim regularność. Pamiętam jak mi dobrze zrobiła regularnośc w Essen. Nie ograniczałęm sie a... chudłem, bo jadłem regularnie. Może sie uda odzyskać tę regularność? Tak więc ustalam czas posiłków:
08:00 - Śniadanie
10:30 - Przekąska przedpołudniowa
13:00 - Lunch
15:30 - Przekąska popołudniowa
18:00 - Obiad
20:30 - Deser
Potem... Wbijam zęby w parapet!
Dziś same sukcesy.
08:30 - sniadanie: pomidor, marchewka, sok pomidowrowy
11:00 - przekaska: serek
13:00 - lunch: kurczak wędzony...
15:30 - bohatersko ominąłem przekąskę!!!
17:00 - wcześniejszy obiad, zamiast łososia był kurczak...
20:00 - deser to serek ze szczypiorkiem...
Niestety podjadłem przed snem, ale zgodnie z dietą: bananek i jabłko.
12:05, gajovacko
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 stycznia 2006
90.9 - Dzień 17(3)
Skoro pisze na bieżąco, to będzie więcej precyzji...
09:00 - Śniadanie: ryba maślana, ciemne pieczywo
12:00 - Drugie: ryba maślana... już bez chleba
17:00 - Obiad: pierś z kurczaka, botowany brokuł, sałatka
22:00 - Deser: może będzie serek ze słodzikiem?
19:05, gajovacko
Link Dodaj komentarz »
90.6 - Dzień 16(2)
Śniadanie było spartańskie - kromka chlebka i plasterek piersi z kurczaka. Cóż, jak nawala samochód w temperaturze -25C to życie nabiera rumieńców! Podczas zajęć na uczelni nie zjadłem nic. Żarełko było dopiero w domu... Wczorajszy łosoś! Na kolację Kasia zaserwowała mi pyszne kanapki. Odstresowały mnie, ale... mam obawę, że nie wpłynęły dobrze na moją wagę!
19:02, gajovacko
Link Dodaj komentarz »
90.5 - Dzień 15(1)
Ta jedynka to znak drugiej fazy, w której jest lżej, ale i efekty są słabsze. Znowu pisząc po fakcie nie do końca pamietam, co jadłem. Wiem, że niewiele, ale i niestety mniej regularnie!
Na przedobiad, niech mi to będzie wybaczone, skonsumowałem razem z Kasią czekoladę w kawiarni firmowej Wedla.
Obiad to była uczta - łosoś i duszone warzywka!
19:00, gajovacko
Link Dodaj komentarz »
90.4 - Dzień 14
Zaniedbałem się z pisaniem, bo pogoda nie sprzyjała siedzeniu przy kompie. Bynajmniej nie zachęcała do spacerów - mróz -25C - ale w rękawiczkach kiepsko sie trafia w klawisze...
przyznaję się bez bicia, że... zapomniałem nieco, co konsumowałem.
W niedziele na obiad miałem... barszcz i marchewkę. Poza tym bezchlebowo, rybnie, sałatowo i serowo...
18:57, gajovacko
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 stycznia 2006
90.5 - Dzień 13
Za oknem mróz -15 i śnieżyca, a mnie drgnęło na wadze! Kończę fazę pierwszą... Wyniki są niezłe, ale w drugiej fazie jak mnie pamięć nie myli (wszak to repeta diety) już tak spektakularnuch spadków nie było i nie będzie!
08:55, gajovacko
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3